Opracowanie
Dariusz Lazarowski
Już od początku stycznia 1945 roku zaczęto obserwować wzmożony ruch uciekających Niemców na drogach w kierunku Rypina i Lipna. W połowie stycznia, gdy w oddali dało się słyszeć pomruki artylerii, ucieczka przybrała na sile, by w ostaniach godzinach przed wyzwoleniem Sierpca osiągnąć apogeum. Na wozach załadowanych dobytkiem siedzieli uciekający Niemcy. Na ich twarzach malował się strach i przerażenie, podobnie jak naszym rodakom we wrześniu 1939 roku. Na drogach widoczne były całe kolumny wozów załadowanych dobytkiem, często dorobkiem życia kolonistów, a niekiedy i zagrabionym prawowitym właścicielom.
(…) Niemcy uciekali w popłochu: uciekało wojsko i administracja okupacyjna. Jak dotąd nieustraszeni w szykanowaniu, wywożeniu i mordowaniu Polaków teraz uciekali jak zwykli tchórze – przedstawiciele „rasy panów”. Uciekali członkowie mniejszości niemieckiej, koloniści – jak często się ich nazywa. Uciekali napływowi Niemcy, zwożeni z różnych zakątków wojennej Europy na miejsce wysiedlanych rodzin Polskich i Żydowskich. Cywile – nierzadko zaangażowani w tępienie Polskości, ale i tacy, których bierna postawa wobec wyniszczania narodu polskiego mieściła się może na końcu listy krzywd. Uciekali również sprawiedliwi Niemcy, którzy potrafili przeciwstawić się polityce wyniszczania Polaków, pomagali polskim rodzinom, nie wyrzekli się człowieczeństwa, na rzecz hitlerowskiego nadczłowieczeństwa. Wszyscy nie uciekli” [1].
19 stycznia 1945 roku to„mieszkańcy Sierpca uciekają na wieś, do krewnych i znajomych, w obawie przed bombardowaniem miasta. (…) Armia Czerwona posuwa się bardzo szybko. (…) Już tylko chyba godziny dzielą nas od wejścia bolszewików i ucieczki Niemców”[2].
Okołu godziny 22 w obrębie zabudowań przyklasztornych wybuch pożar. (…) paliły się przywięzienne szajery i chlewiki, szybko zajęło się więzienie od strony kościoła i groziło przerzuceniem ognia na kościół. Zaalarmowaliśmy ludzi, którzy nie spali, ratowaliśmy kościół, rozbierając ganek łączący go z więzieniem. Rozebraliśmy dach od strony więzienia, przygotowaliśmy zapas wody dla niedopuszczenia ognia. (…) Widok był wstrząsający: parę sal zapełnionych trupami. Przy błyskach dogasającego ognia widać pomieszczenia dość obszerne i więźniów leżących parami, spokojnie, jedni na drugich, że tylko głowy było widać. Niemcy tak ich poukładali i strzelali w tył głowy … W innej Sali więźniowie widocznie się bronili, leżeli bezładnie, oparci o ściany, w oknach, z rękami zasłaniającymi głowę. Wyraźnie biedni bronili się, rozbiegli po całej dużej sali, bezradni w rozpaczy, oszaleli ze strachu, zastygli w konwulsjach i bólu (…)[3].
I nadszedł pamiętny dzień, ranek 20 stycznia 1945 roku. W mieście nie ma już Niemców. W nocy, po trwającej od 8 września 1939 roku okupacji opuścili Sierpc. „(…) Zostawili bałagan (…). Uciekali widocznie w popłochu – nawet nie mieliśmy radości oglądania tej ucieczki”.
Z jednej strony nieopisana radość, przyćmiona nieopisaną tragedią. Lotem błyskawicy miasto i okoliczne wsie obiegła wiadomość mrożąca krew, wszyscy więźniowie w klasztorze sierpeckim zostali wymordowani i ich ciała zbezczeszczone. Pomordowanych oblano łatwopalną cieczą i wraz z zabudowaniami podpalono. Emocje sięgają zenitu, tylko patrzeć kiedy wybuchną, eksplodują, zaleją miasto i okoliczne wsie chęcią odwetu.
Część mieszkańców chciała wejść do więzienia, zobaczyć pomordowanych, jednakże informacja, że więzienie może być zaminowane skutecznie ich odstraszyła. Ktoś z zebranych zaapelował „Trzeba zresztą czekać na wejście bolszewików, aby wspólnie, komisyjnie niejako, stwierdzić stan faktyczny, ilość pomordowanych, itd. Postanowiliśmy czekać. (…)”[4].
Pierwsze sowieckie pociski artyleryjskie spadły na Sierpc około godziny 11 – tej. Niedługo później miasto zajmowali Rosjanie, żołnierze 65 Armii pod dowództwem gen. Pawła Batowa, wchodzącej w skład II Frontu Białoruskiego[5]. W walkach trwających kilka godzin poległo prawie 200 osób. Powszechną radość wywołała informacja o udanym ostrzale ostatniego pociągu z uciekającymi Niemcami.
Anna Jasińska w artykule „Pierwszy… i drugi dzień wolności” pisze [6]:
Jak weszli Rosjanie, nasi ludzie byli strasznie zdenerwowani. Całymi chmarami szli do więzienia, żeby patrzeć na te trupy. (…). Nasi ludzie byli tak oburzeni tym, co Niemcy zrobili w więzieniu, że ścigali Niemców – winien czy niewinien – i oddawali Rosjanom. Ci zabijali Niemców pod ścianą więzienną. Egzekucje były już 20 stycznia i w następnych dniach”.
Niedługi czas potem odbyły się pierwsze posiedzenia nowo konstytuowanych władz miejskich. Powstała też nowa sierpecka milicja mająca pilnować porządku w pełnym chaosu wyzwolonym mieście. W jej skład w dużej mierze weszli członkowie miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Otrzymali od Rosjan karabiny i biało-czerwone opaski. Zostali swoistą pierwszą władzą w Sierpcu[7].
Owi „[nowi] samozwańczy milicjanci robili, co im się podobało, byli władzą prawodawczą, sądowniczą i wykonawczą razem„. (…) W milicji byli, tak jak pamiętam, Skierski, Bretyn, Kwiatkowski. Wydawali Niemców [pozostałych w mieście] Ruskim, a Ruski zabijali ich. Tak się nasi mścili na Niemcach za to, że w klasztorze Niemcy zastrzelili tylu Polaków. […] Niemców, którzy uciekali, nasi napadali i zabijali, a potem okradali”[8].
Ks. Ksawery Ziemiecki relacjonuje: „Wracając z miasta do naszej plebanijki na górze, skręciłem na plac więzienny, gdzie leżeli szeregiem pomordowani więźniowie. I zobaczyłem znowu coś, co mnie obezwładniło. Oto na miejscu pomordowanych Polaków, w ich dawnych celach, leżały teraz trupy kilku mężczyzn, dwóch młodych, zupełnie nagich kobiet i chyba dwojga małych dzieci. Okazało się, że to byli Niemcy, którzy nie zdążyli uciec, przywiezieni tu z podsierpeckiej wsi, ludzie na pewno niewinni, bo inaczej by uciekli, zostali w nadziei, że nic im się nie stanie, bo nie dokuczali, a może nawet bronili Polaków. I oto, tych ludzi pierwsi polscy milicjanci, z białymi opaskami na rękawach, wyciągnęli z ich domów, tu ich wraz z dziećmi przywlekli i, aby było okrutniej, kazali się rozebrać do naga i … rozstrzelali, porzucając trupy, w wątpliwej wartości odwecie, na miejsce ciał pomordowanych … Okrucieństwo niektórych ludzi nie zna granic i miary […]Pijani, więc trafili czasem, czasem nie, bili kijami. Oto tragiczny dzień rozpasanego terroru, nie było jeszcze nowych praw (poza Bożymi przykazaniami) i władz – samozwańczy milicjanci robili, co im się podobało, byli władzą prawodawczą, sądowniczą i wykonawczą razem. (…)[9]”
21 stycznia 1945 roku (w niedzielę) żołnierze sowieccy wynieśli z więzienia pomordowanych w ułożyli w szeregach na placu więziennym. W mieście rozpoczął się rabunek mieszkań i sklepów poniemieckich. Jak pisze ks. Ziemiecki „niektóre twarze, zwłaszcza kobiet, były w tej pazernej chciwości przerażające”.
22 stycznia o godz. 14 tej na placu więziennym, na którym pozostało kilkadziesiąt nierozpoznanych ciał (część ciał rodziny pomordowanych zabrały do swoich parafii), odbył się wiec, na który nawoływano do zaprzestania odwetowych mordów.
Mimo tych nawoływań, nadal tropiono ukrywających się Niemców, nadal dokonywano samosądów. „Polaków rozwścieczył mord, jakiego Niemcy dokonali na polskich więźniach i to w pełni tłumaczy ich pragnienie zemsty na Niemcach i volksdeutschach, którzy nie uciekli z Sierpca. Polacy grabili to, co stawało się już dobrem poniemieckim. Rosjanie szukali zegarków i wódki. Komuniści w Sierpcu brali sprawy w swoje ręce. W innych sierpcach było podobnie[10].
Największe nasilenie odwetowych mordów miało miejsce w dnia 22 i 23 stycznia. Teresa Losiak tak wspomina tamte dni: „Natychmiast został zorganizowany odwet. Niemcy, który nie uciekli z Sierpca lub z gospodarstw w okolicznych wsiach, byli wyłapywani i przyprowadzano ich do klasztoru. Tutaj Polacy z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu w większości pijani, zmuszali złapanych Niemców do całowania leżących na śniegu trupów, co miało być gestem przeproszenia za zbrodnie, a następnie ich rozstrzeliwano. Łapano wszystkich, mężczyzn, kobiety i dzieci. Trwało to kilka dni. Widziałam otyłego Niemca, który nazywał się Wagner. Leżał jeszcze żywy na wznak z szeroko rozrzuconymi rękami. Kule podziurawiły mu szyję. Jeden z pijanych skakał buciorami po jego brzuchu, a z otworów pozostawionych przez pociski sikała fontannami krew i inna zawartość. Obok bramy wejściowej na więziennym placu leżała sterta zwłok Niemców zastrzelonych przez Polaków. Było ich dużo, ta sterta miała znacznie większą wysokość niż mój wzrost. Na wierzchu tej kupy trupów znajdowały się rozebrane do naga zwłoki niemieckiej kobiety, przyciskającej do siebie ciało martwego dziecka. Z jej piersi nabrzmiałej pokarmem spływały krople mleka. Spod tej hałdy ludzkich ciał wypływał strumyczek krwi i poprzez bramę wylewał się na ulicę, spływając w dół w kierunku mostu na Sierpienicy (…)[11]
Na dzień 25 stycznia zaplanowano pogrzeb pomordowanych, ze względu na brak trumien (na placu więziennym pozostało ok. 40 nierozpoznanych ciał), pogrzeb przełożono na dzień 28 stycznia. Ze względu na siarczyste mrozy i obfite opady śniegu również i w tym dniu pogrzeb nie doszedł do skutku, ponieważ spod zwałów śniegu nie można było wydostać zmrożonych ciał. Dnia 29 stycznia 1945 roku odbył się wreszcie pogrzeb pomordowanych z procesją żałobną na cmentarz, przy licznym udziale ludzi. Procesję poprowadził ks. Słupecki.
(…) „W styczniu 1945 roku większość ewangelickich rodzin [ze wsi Białasy] opuściła swoje gospodarstwa kierując się na Zachód, […] Pozostałą ludność niemiecką czekały represje ze strony „nowych sąsiadów”. Dochodziło do samosądów (Erik Buchholz ze wspomnień rodzinnych przywołuje historię Emila Zielkiego i Roberta Bonkowskiego zastrzelonych w drodze z Białasów do Łukomia w styczniu 1945 oraz podobne historie mające miejsce jeszcze w marcu 1945 roku. Wedle relacji wyżej wymienionego, ofiary tych wydarzeń chowano we wspólnych mogiłach na cmentarzu w Białasach). W kilka dni po wyzwoleniu, do Białasów przybyła milicja i pozostałych w swoich gospodarstwach Niemców przewieziono do Sierpca, do budynku dawnego klasztoru benedyktynek […] ich rozstrzeliwano [12].
Jak pisze Tomasz Kowalski (…) Nie sposób dziś oceniać wymiaru etycznego postępowania tych, którzy dokonali linczu na pozostałych w okolicy niemieckich gospodarzach. Chyba nie nam dziś wydawać wyroki i komentować tamte sytuacje i wydarzenia. I komentarza z naszej strony tu nie będzie. Tekst ten ma za zadanie przypomnieć – byśmy nigdy o wydarzeniach ze stycznia 1945 roku dziejących się na „uświęconym”, klasztornym wzgórzu w Sierpcu, nie zapomnieli. Przytoczone relacje [w publikacji] mają dać obraz zapewne niepełny, ale trudno dziś o rekonstrukcję „prawdziwej wersji” wydarzeń. „Historię piszą zwycięzcy”, jak mawiał W. Churchil. Ale któż w ogromie tragedii, koszmaru i morzu nienawiści stycznia 1945 roku mógł nazwać się zwycięzcą
Sierpc, 70 lat później
Wśród mieszkańców Sierpca, coraz mniej jest osób, które pamiętają tamte wydarzenia. Relacje i opowiadania nie oddają nawet w niewielkiej części emocji towarzyszących tamtym chwilom. Chęci odwetu, za zamordowanych i zakatowanych, za bycie niewolnikiem we własnym domu, za bicie i poniżanie, za utratę zdrowia, za strach towarzyszący na każdym kroku. To mogą tylko znać osoby, które przeżyły to piekło.
Czas zaciera w pamięci bezmiar cierpienia, jakie musieli znosić nasi przodkowie. Jesteśmy ostatnim pokoleniem mającym możliwość słuchania naocznych świadków i uczestników tamtych tragicznych dni. Myślę, że najważniejszym, co możemy im podarować, jest wysłuchanie ich historii, zrozumienie ich motywów. Nie oceniajmy ich, by nas nie osądzono!
Florian Znaniecki pisał „człowiek żyje tak długo, jak długo żyje pamięć o nim”. Naszym obowiązkiem jest pielęgnowanie pamięci o ludziach, którzy w tamtych czasach oddali życie za swoją ojczyznę. Oddali życie za to, że byli Polakami.
Mieszkańcy Sierpca pamiętają, o tamtych wydarzeniach, czego wyrazem są miejsca pamięci, wydarzenia, publikacje i modlitwa. Szczególną oprawę miały uroczystości w 70 rocznicę wyzwolenia Sierpca. W niedzielę 25 stycznia 2015 roku o godz. 15, w w parafii św. Benedykta w Sierpcu (parafia klasztorna) odbyło się Modlitewne Pogotowie Duchowe. W czasie modlitw przeżywano kolejną, 70 rocznicę wyzwolenia Sierpca, ale też strasznych zbrodni, jakie dokonały się po wyzwoleniu miasta. Uczestnicy modlitw przepraszali Boga za dokonane mordy. Proszono, by Bóg uzdrowił rany tych, którzy jeszcze te mordy pamiętają, a także, by Bóg odsunął od nas wszelkie skutki i przekleństwa, jakie mogły zostać sprowadzone na nasze miasto po tamtych zbrodniach, a zarazem by wszystkim mieszkańcom Ziemi Sierpeckiej Bóg błogosławił na każdy dzień.
****
Dziś, gdy u granic Rzeczypospolitej trwa regularna wojna, z bieżących doniesień mamy obraz tych cierpień, jakie przeżywali nasi przodkowie, które w cywilizowanym świecie nie powinny się nigdy powtórzyć …, a jednak. Jakże aktualne są dzisiaj słowa naszego rodaka św. Jana Pawła II wypowiedziane kilkadziesiąt lat temu „Tu, w tej części Europy, słowo wolność nabiera szczególnego znaczenia. Znamy smak niewoli, smak wojny i niesprawiedliwości. Znają go także te kraje, które przeżyły podobnie jak my tragiczne doświadczenia braku wolności osobistej i społecznej. I dalej (…) „Wolność nie jest dana raz na zawsze. Trzeba ją stale zdobywać na nowo… Nie ma wolności bez odpowiedzialności i bez umiłowania prawdy”.
I o ta prawdę o tamtych trudnych czasach, my autorzy tej publikacji zabiegamy.
[1] Historia więzienia i zbrodni, Zbrodnie w sierpeckim więzieniu – wojenne tragedie, o których musimy pamiętać, [w:] http://benedyktynkisierpc.com/przykladowa-strona/historia-wiezienia-i-zbrodni/ ,[Dostęp 2022-07-03]
[2] Ks. Ksawery Ziemiecki, Dni nadziei i grozy, fragment dziennika [w:] Wspomnienia Sierpczan 1900-1950, t. I. Sierpc 1998, s. 219.
[3] Tamże, s. 219
[4] Ks. Ksawery Ziemiecki, Dni nadziei i grozy, ….. s. 219-220
[5] Grzegorz Radomski, Sierpc i ziemia sierpecka w Polsce Ludowej i w III Rzeczpospolitej, [w:] Dzieje Sierpca i ziemi sierpeckiej, Sierpc 2003, s. 516
[6] Anna Jasińska, Pierwszy… i drugi dzień wolności, [w:] Almanach sierpecki, t. I, Sierpc 1997, s. 55-58.
[7] Tomasz Kowalski, Co się stało w Sierpcu w styczniu 1945 roku?, 24 stycznia 2015 r. , [w:] strona internetowa www.starysierpc.wordpress.com, I 1945 – samosądy w więzieniu, [Dostęp 2022-07-03].
[8] Tamże, s. 56.
[9] Ks. Ksawery Ziemiecki, Dni nadziei i grozy, [w:] Wspomnienia Sierpczan, Sierpc 1998, s. 218-229.
[10] Anna Jasińska, Pierwszy… i drugi dzień wolności, [w:] Almanach sierpecki, t. I, Sierpc 1997, s. 61.
[11] Dwie zbrodnie w klasztorze, Benedictus, nr 4, 2007 r., s. 12.
[12] Tomasz Kowalski, Rys historyczny kantoratu ewangelickiego w Białasach, [w:] Przyszłość – Przeszłości…, Sierpc 2012, s. 13-18.
